Jakiś czas temu (już niemal miesiąc - ale ten czas leci, nie?) był 2 października. Akurat w tym roku wypadł ten dzień w niedzielę, ale zwykle nie jest to czerwona kartka w kalendarzu. Dzień jak dzień. Ale tego konkretnego 2 października obchodziłem 30 urodziny. Zresztą zwykle obchodzę urodziny 2 października - nic dziwnego że lubię ten dzień ;-). Urodziny miałem wyjątkowe i zaskakujące - najpierw urodziny z mieszkającymi tutaj na stałe i przyjezdnymi Polakami (obchodzone razem z Eweliną), potem dmuchanie świeczek z rodziną via Skype...
30 lat - tak szybko... a czuję się tak, jakbym niemal wczoraj kończył liceum, ledwo co wziął ślub (a to już ponad 7 lat temu), dzieci rosną... czas leci coraz szybciej. To ciekawe doświadczenie - po raz pierwszy popatrzyłem wstecz nieco dalej. Kiedyś nieco z dystansem podchodziłem do różnych podsumowań przy okrągłych datach i rocznicach - a dzisiaj przyłapuję się na tym, że takie pierwsze podsumowania samemu zaczynam robić. ;-)))
| Dmuchanie świeczek via Skype z Rodziną... |
| Obie babcie po drugiej stronie :-) |
Są rzeczy, które dzisiaj zrobiłbym może lepiej, inaczej - ale to zawsze łatwo powiedzieć po fakcie. Jednocześnie bardzo cieszę się ze swojego dotychczasowego życia. Mam cudowną rodzinę, żonę, dzieciaki, spełniłem już wiele marzeń z dzieciństwa (praca w informatyce, gra w zespole na gitarze, wiele innych), poznałem wielu wspaniałych ludzi i mam wielu przyjaciół. Jednocześnie, z czego się bardzo cieszę, od już kilkunastu lat świadomie w moim życiu podążam za Jezusem i wiele niesamowitych rzeczy po drodze mnie spotkało. Wspólnota, koncerty, ewangelizacje, kursy dla narzeczeństw, małżeństw, bierzmowanych, praca z dziećmi, młodzieżą ( :-) ), przywilej bycia wpuszczonym do życia wielu ludzi...
A jednocześnie mam bardzo głębokie poczucie, że to wszystko to jest dopiero początek. Że życie tak naprawdę dopiero przede mną. Że tak naprawdę, to gdzieś na początku tej drogi jestem (pewnie za 30 lat też tak będę mówił). I wiek 30 lat to tak naprawdę jest początek. W starożytnym Izraelu to był czas, gdy syn uzyskiwał pełne prawo do dziedziczenia po ojcu. Uzyskiwał pełnię praw obywatelskich. 30 lat to był też wiek, gdy Jezus rozpoczął swoją służbę. Można by powiedzieć, że wkraczam w wiek chrystusowy ;-). Jestem podekscytowany perspektywami, które otwierają się powoli po powrocie. Wielu rzeczy jeszcze dziś nie wiem - ale cieszę się na to, co przede mną. Rok 2012 będzie rokiem przełomów.
Tak dojrzałeś przez te 30, że trudno cokolwiek komentować. Tak dalej przez życie! Z Rodziną, Przyjaciółmi, a przede wszystkim z Bogiem.
OdpowiedzUsuń