poniedziałek, 10 października 2011

Z góry widać więcej... - czyli być z Bogiem... tak po prostu?

Ostatni okres przed wyjazdem - mniej więcej dwa lata - to okres intensywnego działania we wspólnocie, a także intensywnego życia - narodziny Zosi, zmiana pracy, decyzja o wyjeździe do Szwecji, nowe projekty i sposoby działania we wspólnocie, dużo spotkań z ludźmi. Lubię to życie, czuję się jak ryba w wodzie gdy dużo się dzieje!

Czas w Szwecji jest pod tym względem zupełnie inny. Mam tutaj niewiele odpowiedzialności w porównaniu z tym co jest w Warszawie - i dużo więcej czasu na to, aby patrzyć na rzeczy z większego dystansu. Również na siebie, swoją relacją z Bogiem.

Przedwczoraj, w sobotę, miałem ciekawe zdarzenie. Mamy kilka bieżących wyzwań, rzeczy o które walczymy w modlitwie oraz praktycznych decyzji do podjęcia. Są to rzeczy, o które na bieżąco od jakiegoś czasu się modliliśmy i szukaliśmy odpowiedzi. Otóż w sobotę od samego rana miałem poczucie, że potrzebuję wyjść i się pomodlić. Czułem mocne ssanie w środku ;-) Nauczony doświadczeniem wiedziałem, że potrzebuję za tym pójść - Bóg mnie woła tak, jak wołał Samuela w 1 Sm 3,4.

Lubię modlić się na zewnątrz, była piękna pogoda, więc poszedłem. Chodzę, modlę się, uwielbiam Boga, szukam Go, szczerze się cieszę różnymi rzeczami, które tutaj razem przeżywamy, mówię mu o troskach, myślę o wyzwaniach. Zrobiłem już całkiem spore koło i zaczynam w sumie wracać w kierunku domu. I .... nic. Trochę tak delikatnie pytam się Boga - czy chciałbyś coś mi pokazać, przestrzec, wskazać kierunek, itp? Przez chwilę nic... a potem znajomy cichy głos gdzieś w sercu - wrażenie jakby Bóg mówił - "Nie, po prostu chcę spędzić z Tobą czas!". Moja pierwsza myśl - tak po prostu spędzić czas? Ze mną? A... co z tymi rzeczami... eeee - porzuciłem to. I do końca spaceru rozkoszowałem się tym, że przebywam z Bogiem. Gdy spotykam się z Nim, i koncentruję się na Nim, to nabieram dystansu do siebie, swoich problemów i wyzwań. Z góry widać więcej...

Często mówiłem, a nawet nauczałem na spotkaniach wspólnoty, na temat tego, że modlitwa to jest po prostu relacja z Bogiem. I że Bóg tak naprawdę stworzył nas z miłości i często pragnie nie tylko nas prowadzić, odpowiadać na nasze potrzeby, ale po prostu z nami przebywać. Adam w raju często po prostu przechadzał się po ogrodzie (Rdz 3,7-9) - i szukał Adama, aby przejść się razem z Nim...

Zobaczyłem jednak, że w praktyce wyzwań ostatnich lat, modlitwy o swoje potrzeby, o projekty wspólnotowe, o odpowiedź Boga dla innych, którzy jej potrzebują itp - bardzo mało czasu było po prostu aby spędzić czas razem, całkowicie bez żadnej "listy życzeń", celu itp. Oczywiście, takie modlitwy są jak najbardziej potrzebne, Jezus sam zachęca nas do tego by pukać, kołatać i szukać (Mt 7,7) i że pragnie nam odpowiadać na nasze potrzeby... ale to nie jest wszystko do czego jesteśmy stworzeni. Gdy już będziemy na wieki z Nim w niebie - nie będzie już potrzeb do zaspokojenia! A nadal z Bogiem będziemy przebywać i rozmawiać!

Bardzo cieszę się z tej soboty! Do domu wróciłem po ponad godzinie...

5 komentarzy:

  1. bardzo fajne zdjęcie zrobiłeś :)

    OdpowiedzUsuń
  2. tak! oj tak! To są najwspanialsze momenty! Michał, fajnie że o tym właśnie napisałeś!

    OdpowiedzUsuń
  3. Modlitwa to nie tylko czas "skarg i zażaleń" czy próśb i podziękowań. To też czas rozmowy, zwyczajnej (choć nadzwyczajnej) rozmowy. :)
    Pięknie to ująłeś, a zdjęcie też to w ukryty sposób pokazuje.

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz Michale największe wyzwanie życia - nie stracić tego co dostałeś. Wiary, rodziny i przyjaciół. Trzymajcie się!

    OdpowiedzUsuń