Ja : Super synku, a co to za słowo?
Jaś : olja!
Ja: o, a co to znaczy?
Jaś: olej - odpowiedział z dumą mój syn.
Okazało się, że był z Michałem na stacji benzynowej... ;)
Takież to właśnie były początki naszej nauki szwedzkiego ;) Dziś umiemy już również kilka odrobinę przydatniejszych słów ;)
Niesamowite jest to, że Jaś jest taki chętny do nauki języków i nadspodziewanie odważny w kontaktach z napotykanymi w różnych sytuacjach , obcojęzycznymi osobami. Podaje rękę i wierząc, że zrozumiał co mówi jego rozmówca, śmiało wypowiada swoje imię "Jan" po czym wskazując na siostrę, mówi "Zosia" :)
Póki co nie jest jeszcze w stanie wejść w bardziej skomplikowany dialog ,ale wszystko przed nim!
Od dziś mamy internet w domu, coułatwi nasze kontakty ze światem :) Bardzo się z tego cieszymy! Niby to niewielka rzecz, a jednak taki domowy dostęp zmienia bardzo wiele - przynajmniej tu w Uppsali, gdzie wszędzie jest daleko ;)
Pozdrawiamy serdecznie!
Dorastanie syna - wartość dodana do wyjazdu ;)
OdpowiedzUsuńoj tak :) pozdrawiamy!
OdpowiedzUsuń